[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Czyż nie wypowiedzieli oni otwartej wojny socjalizmowi i komunizmowi?Dlatego Pius XI i jego sekretarz stanu skłonni byli rozważyć pożytki taktycznego tymczasowego sojuszu zHitlerem, co ten zresztą potem w odpowiedniej chwili w pełni wykorzystał.Wkrótce miało się okazać, wjakiej mierze ów potencjalny sojusz z diabłem nazizmu wynikał z obaw o przyszłość Kościoła w Niemczech iw jakim stopniu taktyka ta służyła umocnieniu władzy papieża.Podwójne życie KaasaBliskie i nieustające zaangażowanie Pacellego w sprawy Niemiec po powrocie do Rzymu ułatwił muprowadzący podwójne polityczne życie Ludwig Kaas, jego najbliższy powiernik i uczeń, a od roku 1928przywódca partii Centrum.Ledwie papieski sekretarz stanu zadomowił się w Watykanie, Kaas, zaniedbującpartyjne obowiązki w Niemczech, zaczął na jego skinienie kursować tam i z powrotem między Berlinem aRzymem i spędzać w jego apartamentach całe tygodnie.Gdyby polityczny los Niemiec zależał w jakiejkol-wiek mierze od poglądów i poczynań partii Centrum, to pozycja Kaasa jako jej przywódcy, a zarazembliskiego przyjaciela Pacellego, byłaby wyjątkowa.Co sprowadzało lidera partii Centrum do Rzymu na trwające tygodniami prywatne rozmowy? Zarazpo objęciu przez Pacellego na początku lutego 1930 roku nowego urzędu, on i Kaas wznowili pracę nadkonkordatem z Rzeszą, jednocześnie negocjując konkordat z Badenią 16.Swojego następcę w nuncjaturze wBerlinie, arcybiskupa Cesarego Orseniga, Pacelli poinformował, że sprawami dyplomatycznymi nanajwyższym szczeblu będą się zajmowali wyłącznie on sam i prałat Kaas.W negocjacjach, jak to miał w zwyczaju, posłużył się wygodnymi środkami dyplomatycznegonacisku.W roku 1930 wykorzystał do tego bardzo istotną w owym czasie kwestię kapelanów wojskowych.Czy katoliccy kapelani winni podlegać specjalnie mianowanemu biskupowi armijnemu, czy może biskupowidiecezji, w której zamieszkiwali? Wojsko, pragnąc wykluczyć możliwość konfliktu interesów i zachowaćkontrolę, opowiadało się za pierwszym rozwiązaniem.Niemieccy biskupi katoliccy woleli oczywiście todrugie.Natomiast Pacelli dostrzegł w tej sytuacji ważną kartę przetargową w negocjacjach konkordatowych17.9 marca bawarski dyplomata przy Stolicy Apostolskiej, baron von Ritter, przekazał Monachiumprośbę Pacellego o spotkanie w sprawie wyznaczenia biskupa armijnego, podczas którego można by teżomówić konkordatowe stosunki z Rzeszą, gwoli spełnienia skromnych życzeń Stolicy Apostolskiej w ramachwzajemnych ustępstw 18.Po zapoznaniu się z tą propozycją wymiany coś za coś poseł Rzeszy wWatykanie, Diego von Bergen, odpowiedział stanowczo: Kardynał sekretarz stanu wspomina o możliwościrozwiązania kwestii kapelanatu wojskowego w ramach konkordatu z Rzeszą.Nie ma zgody na przeniesieniesprawy na tę płaszczyznęTymczasem w Berlinie rząd Rzeszy miał na głowie ważniejsze sprawy niż ugoda z Watykanem imogąca mu tylko przysporzyć kłopotów wymiana ustępstw.Kiedy bowiem Pacelli z Kaasem rozważali wRzymie, jak przyśpieszyć zawarcie konkordatów, kryzys gospodarczy pogłębiony krachem na Wall Street wroku 1929 poważnie zagroził demokracji parlamentarnej w Niemczech, co doprowadziło w końcu dowyborów 14 września 1930 roku, które przyniosły wielki sukces partii Hitlera.Demontaż demokracji w Niemczech poparła także koteria wysokich oficerów, zwłaszcza zaś generałKurt von Schleicher, weteran, który znalazł sposób na zdobycie pozycji, zapewniającej mu wpływ naprezydenta von Hindenburga.Schleicher (jego nazwisko znaczy po niemiecku podstępny i obłudny ), jakoprotegowany innego intryganta, generała Wilhelma Groenera, dopomógł zorganizować po wojnie oddziałyFreikorpsu i stał się wschodzącą gwiazdą odrodzonej niemieckiej armii, nowej Reichswehry.W roku 1928objął dowództwo nad służbami wywiadowczymi i pełnił funkcję oficera łącznikowego pomiędzy armią irządem.W ciągu dwóch lat zdobył sobie opinię najpotężniejszego człowieka w Niemczech, dysponującegosiatką szpiegów, prawem do zakładania podsłuchów i wpływem na to, co drukuje prasa.Kariera Br�ninga27 marca 1930 roku w wyniku gabinetowych i parlamentarnych różnic w kwestii wysokości zasiłkówdla bezrobotnych rozpadła się wielka koalicja pod wodzą kanclerza Hermanna Mullera.Rola rozdającegokarty władzy jeszcze raz przypadła partii Centrum, gdyż von Hindenburg desygnował na kanclerza jednego znajbardziej popularnych posłów, Heinricha Br�ninga, pobożnego katolika, przywódcę związkowego skrzydłacentrystów.Poglądy tego cicho mówiącego, czterdziestopięcioletniego kawalera i bohatera wojennegoukształtowały doświadczenia z okopów pierwszej wojny światowej.Był zdecydowany umocnić jedność kraju,rozwiązać problem przygniatających państwo reparacji wojennych, płaconych aliantom, i przywrócić mudominującą rolę gospodarczą w Europie.Niestety, osobista odwaga szła u niego w parze z silnąkrótkowzrocznością w sztuce mierzenia możliwości na zamiary.Chcąc zrównoważyć budżet państwa,Br�ning zaproponował szereg drastycznych posunięć, które Reichstag w lipcu 1930 roku odrzucił. Głodowykanclerz , jak go zwano, spróbował więc wprowadzić je jeszcze raz, powołując się na artykuł 48 weimarskiejkonstytucji, wyposażający rząd w możliwość rządzenia dekretami.Ale ten sam artykuł stanowił również, że parlament może unieważnić dekrety prezydenta.Odrzucono je stosunkiem głosów 236 do 222, co oznaczało nowe wybory.Przyśpieszenie wyborówpowszechnych w warunkach zamętu gospodarczego okazało się poważnym błędem.14 września 1930 rokupoparcie dla nazistów wzrosło ośmiokrotnie, z 800 tysięcy do 6,4 miliona głosów, czyniąc z NSDAP drugąpotęgę w kraju i przesądzając o jej roli w sprawowaniu władzy w sytuacji pogłębiającego się kryzysugospodarczego.Przeznaczeniem Br�ninga było więc stać na czele niestabilnego mniejszościowego rządu iprzez blisko dwa lata rządzić za pomocą kanclerskich dekretów, blokując przeważającą większośćsocjalistycznych i nazistowskich ugrupowań w Reichstagu i aplikując chorej gospodarce jeszczedrastyczniejsze leki.Kiedy w styczniu 1930 roku obejmował urząd, liczba bezrobotnych wynosiła 3 miliony, wgrudniu tego roku już 4 480000, a pod koniec 1931 roku 5 615 000 20.Odwrót władz od demokracjiparlamentarnej, w chwili gdy Hitler czekał za kulisami, ułatwił drogę do społecznego przyzwolenia nadyktaturę w roku 1933.A jednak Br�ning, tak pod względem charakteru, jak dążeń, był zaprzeczeniemdemagoga
[ Pobierz całość w formacie PDF ]