X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Zdarza mi się to czasem.- Znaczy się, że nie będziesz ofiarą kapitana, Ewo.Oczywiście, ma whisky, staryobłudnik, tylko uważa, że szkoda jej dla nas.Whisky jest przeznaczone na inwestycje,a ty, Ewo, nie jesteś pewną lokatą.Rozległo się pukanie do drzwi i w uchyloną szparę wsunęła się nieogolona twarz.- Jest szalupa.Zaraz płynie.- Już schodzimy - zawołał Nowak.- No, Ewo, rąbnij sobie jeszcze jednego na drogęi pożegnaj się grzecznie z kapitanem.Stołyp zamknął za nimi starannie drzwi.- Przyjacielu - rzekł na dole Nowak - zerknij na dzisiejszą cedułę i powiedz mi jak sięnazywa ten Duńczyk, który ma wejść wieczorem do portu?Nieogolony sunął palcem po wykresie wiszącym na ścianie.-  Ragne - rzekł.- O której, sądzisz, będzie na swoim miejscu?- Około ósmej.- Bóg zapłać, przyjacielu - rzekł Nowak.Ogarnął Ewę ramieniem, pchnął drzwii wyszli w targany wichrem, szarawy zmierzch.Było pusto i zle, wszędzie wokoło.Nie65 tylko kamienie nabrzeża, głuche domostwa, niebo i morze.Kilkadziesiąt kroków w lewo stała przy nabrzeżu duża szalupa, wstrząsana ciężkimstukotem motoru.Nieogolony pomógł Ewie przejść przez drewniane bale,podtrzymując ją w okolicy pomiędzy ramieniem a prawą piersią.- Dziękuję - rzekł doń Nowak, wskakując do szalupy.- Cheerie-ooo - odparł życzliwie nieogolony na pożegnanie.Nowak wepchnął Ewę w kąt długiego, krytego kokpitu.W ciemnościach rozmawiałodwóch kaszubskich rybaków, z rzadka, za to w zupełnie niezrozumiałym dla zwykłegoPolaka narzeczu.Motor przyśpieszył obroty i szalupa odbiła powoli.- Oprzyj się o mnie - rzekł Nowak - i wyciągnij nogi na ławce.Będzie ci wygodniej.- Niewygodnie - kaprysiła Ewa.- Co masz na piersi? Uderzyłam się w głowę.- Aparat fotograficzny - rzekł Nowak.- Zwykłe uzbrojenie dziennikarza.Pochylił twarz nad jej włosami, potarganymi i przewianymi wilgotnym powietrzem,i wdychał ich zapach.- Ewo - rzekł cicho - to, co mówiłem o Stołypie, to nieprawda.- A co jest prawdą?- Ten obskurny pokój i żelazne łóżko są schronieniem dla prawdziwego, wielkiegoromansu.- Kto ta facetka?- %7łona tutejszego maklera okrętowego.Matka dwojga dzieci.Taka darłowska paniBovary, jak mówi o niej jej mąż.- Nie podobał mi się ten Stołyp - rzekła po chwili Ewa.- Nie robi wrażeniaczłowieka, który idzie prostą drogą przez życie.Oczywiście, mogę się mylić.- Czy sądzisz, że takim, którzy nie idą prostą drogą, nie może się przydarzyć cośświetnego z dziewczyną?- Za kogo ty mnie masz? - uśmiechnęła się pogodnie Ewa.- Przecież ja chodzęprzynajmniej raz w tygodniu do kina.Przez chwilę milczeli.- Po tym, coś teraz powiedział - rzekła cicho Ewa - zaczynam się domyślać, że maszdrugą żonę i troje dzieci, jedno z pierwszego małżeństwa.- A gdyby tak było, Ewo?- No, to co? Co mnie to zresztą obchodzi? Odwróciła się do ściany i podkuliła nogi.- Au! - zawołała - jaki ten aparat jest cholernie twardy&W jadalni siedziała Kraalowa i kładła pasjanse.Ewa przysiadła w płaszczu przy stole.- Tu, ósemka kier pod dziewiątkę pik - wskazała palcem.- Widzę - rzekła Kraalowa.- Pani Kraal - rzekł Nowak - czy zostało jeszcze coś z obiadu?- Cały obiad, zapisany na pokój numer dziewięć - rzekła Kraalowa zgryzliwie.- Czylizapłacony.- To byłoby pyszne - rzekła nieśmiało Ewa.- Może pójdę sama i odgrzeję?- U księdza dają słabo jeść, co? - ucieszyła się Kraalowa.- Byliśmy na dalekim spacerze - rzekła wymijająco Ewa.- Taka jestem głodna.Kraalowa wstała.- Niech pani tylko nie rusza kart - powiedziała ostrzegawczo.- Sama skończę tegopasjansa.To ulubiony pasjans mego drugiego męża - wyjaśniła.66 - Oficer nawigacyjny z wielkich transatlantyków na linii Hamburg-S�d - dodałNowak przymilnie.- Tak, właśnie tego.Zginął, biedak, w bitwie jutlandzkiej - westchnęła Kraalowai poszła do kuchni.- Wszystko nieprawda - rzekł Nowak do Ewy.- Mąż numer dwa był stewardem nazwykłym frachtowcu i umarł w Libanie na skutek nieudanej operacji ślepej kiszki,w ładne dziesięć lat po bitwie jutlandzkiej.Wiem o tym na pewno.Ewa uśmiechnęła się obojętnie.- Cóż by jej mogło zależeć?- Nie wiem.Pojęcia nie mam na czym wam, kobietom, zależy.Po prostu nie mówicieprawdy.Zasada życia, prawo natury.- Mogę ci mówić całą prawdę, Ronaldzie - rzekła Ewa niedbale.- Nic, prócz prawdy.Przez cały wieczór.- Uwaga, Ewo, to zobowiązuje - rzekł Nowak skwapliwie, mierząc w Ewęwskazującym palcem wyciągniętej ręki.- Może być okropnie, ale spróbujmy.Zresztązałamiesz się.W jakimś punkcie, w jakiejś chwili.Nie wytrzymasz do końca.- Wytrzymam - rzekła Ewa patrząc na Nowaka obojętnie i chłodno.- Dlaczego spoglądasz na mnie z niechęcią? - uśmiechnął się Nowak.- Patrzę na ciebie bez niechęci.Po prostu patrzę.Bez niczego.Nawet bez ciekawości.Nowak zrzucił płaszcz na krzesło i podszedł do Ewy.Stanął blisko, ujął delikatnie jejtwarz w dłonie, uniósł do góry i pochylił się, by ją pocałować.- Nie - rzekła Ewa.- Nie mam na to ochoty.Jestem tylko głodna.- Czy znaczy to, że i zmęczona? - Nowak cofnął się pod kontuar i zapalił papierosa.-%7łe zaraz po kolacji pójdziesz spać?- Chyba tak - rzekła Ewa.- Raczej zmęczona.Weszła Kraalowa z talerzem dymiących zrazów, które postawiła przed Ewą.- Oooo! - zawołała Ewa - pachną urzekająco.Zdaje się, że łakomstwo jest mojąprawdziwą naturą.Zabrała się do jedzenia nie zdejmując płaszcza.Kraalowa usiadła nad pasjansemi przekładała karty.- Madame - rzekł Nowak - czego kobieta nie lubi najbardziej?- Zastanawiać się - odparła bez namysłu Kraalowa.- I tych cwaniaków, co dzieląkażdy włos na czworo.Tych filozofów.- Bzdura - rzekła z trudem Ewa, łykając spiesznie.- To nie jest takie proste.- Właśnie, że jest - rzekł Nowak.- Nie bądz - taka mądra.Jeszcze długo pożyjesz,zanim będziesz wiedziała to, co wie Kraalowa.- Aha - przytaknęła Kraalowa i uśmiechnęła z sympatią do Nowaka.- Wie pan, sątacy faceci, których nieustannie coś zżera.Wydawałoby się, że wszystko jestw niebywałym porządku, babki, o które im chodzi, zachowują się bez zarzutu, facecikochają i są kochani, a mimo to coś z ich babkami nie jest tak [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ciaglawalka.htw.pl
  • Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.