X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Dlatego może zjedzmy razem lunch, drogi bracie Mahoney.Przy okazji omówimy, co mamy do omówienia - zaproponowałpoprzedniego dnia kardynał.- Doskonały pomysł, eminencjo.Do prywatnych apartamentów sekretarza stanu wchodziłosię przez tak zwaną Loggię Rafaela.Jadalnię kardynała Lienartazdobiły obrazy Caravaggia, Melozza de Forl� i Rafaela.- Podobają ci się, bracie Mahoney?- Tak, eminencjo, są niezwykle piękne.- Kazałem tu przenieść te dzieła, żeby móc je kontemplowaćprzy jedzeniu.Przyznaję, że jestem wielkim miłośnikiem sztuki,ponieważ, jak sądzę, uświadamia nam ona wewnętrzną pust-kę, brak tego czegoś, czego istoty nie umiemy nawet określić.Prawda?- Nie wiem, eminencjo, nie jestem w tych sprawach znawcą. Kiedy patrzę na obraz, czuję po prostu, że albo mi się on podoba,albo nie.Nie potrafię wspiąć się na taki poziom jak eminencja.Kardynał Lienart, nalewając do kryształowych kieliszków jere-zu,uznał temat za wyczerpany.- Mój drogi bracie, jak już mówiłem, w niedługim czasie możenas czekać kolejne konklawe, jeśli Ojciec Zwięty nagle mimowszystko poczuje się gorzej.Nie chciałbym otwierać tego nowegorozdziału w swoim życiu ze świadomością, że nie pokończyłemtego, co zacząłem.Jeśli Bóg w swej mądrości postanowi nało-żyć na moje barki ciężar, do którego dzwigania jestem zresztądoskonale przygotowany, chciałbym podjąć się tego ze spokoj-nym umysłem.I ty, bracie, pomożesz mi osiągnąć ów cel.%7łyczęsobie, żeby interesujące nas kwestie zostały rozwiązane, zanimrozpocznie się przyszłe konklawe.- Eminencjo, robimy, co w naszej mocy.Członkowie Kręguwywiązali się ze swoich obowiązków, choć niektórzy zapłaciliza to życiem.Bracia Ferrell i Osmund w Aspen, brat Laurettaw Kairze, a teraz brat Reyes w Tel Awiwie.- Zabraniam choćby wspominać nazwisko tego zdrajcy -przerwał ze złością Lienart.- Jego wieczne wątpliwości mogłyudaremnić starania, jakie wszyscy podejmujemy w obronie wiaryi Kościoła.Bracia Ferrell, Osmund i Lauretta zaiste ponieśliśmierć męczeńską, idąc w ślady pierwszych chrześcijan.BratReyes natomiast złamał obietnicę wierności składaną przedBogiem, Ojcem Zwiętym i przede mną jako zwierzchnikiemKręgu.Nie jest wart, by wymieniać go wśród niezłomnych ryce-rzy wiary.- Eminencja wybaczy, ale przecież brat Reyes przy wielu oka-zjach wykazywał się lojalnością wobec sprawy.Choć, owszem,miewał chwile wahania i nawet ostatnio osobiście obiecywałemmu, że będzie mógł się wycofać.- Zaskakujesz mnie, drogi bracie.Brat Reyes powinien byłwiedzieć, że są ścieżki, z których nie ma odwrotu.Na taką ścieżkęwkroczył, kiedy przystąpił do Kręgu i złożył przysięgę wierności.Wybaczyłem mu jego błąd, ale wybaczyć to nie znaczy zapomnieć.To znaczy żyć w pokoju z pamięcią doznanej obrazy.Brat Reyes nie potrafił jednak skorzystać z tej szansy.Może przynajmniejteraz uwolnił się od swoich rozterek.Mahoney milczał.Zasiedli do stołu.Na błyszczącym maho-niowym blacie stał porcelanowy serwis z Faenzy, a obok leżałysrebrne nakrycia i białe lniane serwetki z wyhaftowanym skrzy-dlatym smokiem - herbem rodziny Lienartów.Dwie zakonniceczekały w pogotowiu, by podać przystawki: ulubiony pasztetpapieża Juliusza III oraz polentę z maślakami, za którą przepadałz kolei Pius IX.Popijając te smakołyki doskonałym latino bianco,Mahoney i Lienart wymieniali błahe uwagi dotyczące naprzykład wzrostu liczby turystów zwiedzających MuzeaWatykańskie, dopóki mniszki nie zostawiły ich samych.Wtedy sekretarz stanu powiedział:- A więc, mój drogi bracie, jakież wieści? Czy gniew boży dosięg-ną! zuchwalców nadmiernie ciekawych heretyckiej księgi?- Rozkazy eminencji zostały wypełnione co do joty [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ciaglawalka.htw.pl